Novum Lumen 0.0.1

Droga przebyta na piechotę z kilkukilogramowych dobytkiem na plecach dała się we znaki. Od stacji kolejowej, położonej niemalże na bezludziu, do miejsca spotkania można było wykreślić siedmiokilometrowy odcinek.

Był początek listopada, jesień w pełni, szybko zapadał zmrok. Wziął ze sobą podręczną latarkę, świecił pod nogi, raz po raz dalej przed siebie. Podpierał się drewnianą laską – była nią ociosana gałąź, która znalazł po drodze. Szlak turystyczny był podmokły, błotnisty, ciężki. Co jakiś czas mijał osoby idące w przeciwnym kierunku, najczęściej miejscowych. Ich twarze przypatrywały mu się uważnie. Nigdy nie był w tej okolicy, więc sądził, że budzi nieufność.

Szedł spokojnym jednostajnym krokiem. Wypatrywał świateł na horyzoncie. Nasłuchiwał z nadzieją odgłosów ludzkich, choć cel podróży nadal był odległy. Po kilkunastu minutach skupił się już tylko na szlaku wskazywanym przez światło latarki. Zamyślił się głęboko, wyłączył. Sygnały z zewnątrz przestały docierać do jego umysłu. Oświetlona słabym światłem droga, zaczęła budzić skojarzenia z przemyśleniami, w których był pogrążony. Idąc naprzód, mijając kolejne konary drzew, gęste krzewy, błotniste wzniesienia, miał wrażenie, że wchodzi w głąb siebie.

Niebo już całkowicie pociemniało. Wydawało mu się, że rytmowi jego myśli towarzyszy akompaniament, grany żwawo przez zmagający się powiew wiatru wśród krzewów i drzew. Wyostrzył zmysły i uśmiechnął się do siebie. Wyobrażał siebie w roli dyrygenta, który nadaje melodię siłom natury. Miał ochotę tańczyć, porywany przez muzykę. Poczuł przez chwilę, że traci wszelkie hamulce. Zaczął wymachiwać laską, kręcił nią po bokach niczym szpadą. Opanował się, kiedy naprzeciwko siebie zobaczył młodą parę. Przeszli obok niego obojętnie w milczeniu.

W jednej chwili poczuł smutek, wrażenia zmysłowe przestały być tak intensywne. Zatrzymał się.

– Gdzie teraz jesteś ukochana ? Dlaczego mnie opuściłaś ? Dlaczego ? – mówił w duchu do siebie.

W oczach pojawiły się łzy, ciało przeszyły drgawki, poczuł bezsilność, słabość. Zwątpił w sens swojej wędrówki. Był zły, że próbuje oszukać siebie, pragnie zmylić, znaleźć proste lekarstwo na troski. Jednak w kontakcie z osobistą rzeczywistością, prawda wychodzi na jaw i atakuje z dwoistą siłą. Zdziwił się teraz, że dziś mógł sobie pozwolić na radość, choć przez wiele dni żył pogrążony w depresji, zamyślony, skupiony na sobie. Dawało mu to lekką nadzieję – w tunelu, w którym się pogrążał nie widać innej drogi, pojawiło się światło. Nadzieja.

Ponownie wyostrzył zmysły. Postanowił ponownie poczuć radość, pomimo bólu, zagrać swoją symfonię. Jednak teraz jego myśli były zbyt pogrążone w poczuciu winy. Doznał dziwnego wrażenia smagane przez wiatr liście drzew odpowiadają na jego myśli, rozmawiają z nim. Uznał to za absurdalne, ale im bardziej się wsłuchiwał z ich głos, tym bardziej nabierał przekonania, że chcą mu coś zakomunikować.

– To jest jego wina. To jego wina.

– Przez niego zginęła.

– To jest jego wina.

Kolejne ruchy wiatru poruszały liście, a w jego umyśle pojawiały się krótkie zdania. Nie mógł się uwolnić od tego wrażenia. Tłumaczył sobie, że to jest niemożliwe. Czy już naprawdę zwariował ? Tymczasem liście nadal powtarzał skazujące zdania jak mantrę.

Ku swojemu zdziwieniu zauważył, że dźwięk wydobywający się z laski, która opiera się o podłoże odpowiada jemu myślom. Pogrążony w niecodzienną sytuację zaczął odpowiadać liściom wystukując sylaby na coraz twardszym podłożu.

– To nie by-ło tak. Nie ro-zu-miecie mnie. To nie by-ło tak.

Miał wrażenie, że dźwięk słów wydobywający się z liści ustał. Ponownie słyszał tylko wiatr. Po chwili jednak otrzymał odpowiedź.

– To twoja wina. Przyznaj się.

– To twoja wina.

Nie wytrzymał.

– Zamknijcie się !! – krzyknął rozdzierającym głosem z rozpaczy.

Niedługo potem zobaczył ludzi oraz światła pochodni. Patrzył się z niepokojem zapytując siebie czy został usłyszany. Jednak nikt nawet nie drgnął. Dotarł do celu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s