„Strażnicy” odc. 0.1.5

– Jak wygląda pani historia ? Dlaczego się pani tutaj znalazła ?
– Są to sprawy, o których nie chcę w ogóle rozmawiać. Poproszę o jeszcze trochę czasu..
– Dlaczego ? Czy czuje się pani winna ?
– Nie chcę o tym mówić! Czy wyrażam się jasno ?

Lu-psy05 zaskoczyła postawa nowej mieszkanki, niechętna jakiejkowiek konwersacji i ustaleniu czegokolwiek. Pierwsze co się nasunęło to, że osoba ta musi kryć w sobie jakąś tajemnicę. Ale profesjonalizm kazał odłożyć na bok przypuszczenia nie poparte niczym.

– Proszę na mnie nie krzyczeć! Możemy odłożyć rozmowę na później. w każdym razie dobrze, aby pani opowiedziała coś o sobie, gdyż wtedy nasza współpraca będzie mogła być konstruktywna.
– Przepraszam, że podniosłam głos. Ale jestem jeszcze nie przygotowana na głębszą rozmowę. Obiecuję panu, że jak już będę gotowa, to zwrócę się do pana osobiście.

Lu-psy05 pokręcił nosem. Zachowal spokój.

-Dobrze. Tak więc do zobaczenia innym razem, kiedy będzie chciała więcej o sobie opowiedzieć – ciągnął ironicznie Lu – Niech pani wie, że im więcej o pani wiem, tym lepiej mogę pani pomóc.
– Mogę już iść tak ? – spytała szybko podopieczna
– Tak. Nie będę pani zatrzymywał na siłę.

Karla kierowała się do wyjścia, ale cofnęła się na chwilę.

– Czy mogę wiedzieć jaka jest szansa na najszybsze opuszczenie tego miejsca ?
– To zależy od wielu czynników. Każdy przypadek jest inny. Nie dała mi pani poznać siebie, tak więc trudno mi powiedziec jakie sa szanse.
– Ja poprostu…
– Tak ?
– Ja poprostu zostawiłam swoje własne dziecko, rozumie pan ? Zostawiłam je i uciekłam. Naprawdę to dla mnie ciężka sytuacja i..
– Jestem tu po to, aby pomóc osobom takim jak pani..
– No dobrze. Innym razem, Jeszcze pana przepraszam. Jestem roztrzęziona i jeszcze nie moge dojść do siebie po wszystkim..
– Właśnie widzę. Prosze się napić wody – Lu podszedł barku i nalał Karli szkłankę wody, którą podał kobiecie.
– Dziękuję.
– Zapraszam innym razem. Proszę się rozluźnić w miarę możliwości i poukładać sobie w głowie wszystko co się pani tyczy, tak aby później jak najdokładnie przedstawić swoją sytuację.
– Dobrze. Dziękuję i do widzenia!
– Do widzenia.

Młoda kobieta opuściła gabinet. Lu-psy05 nie tracąc czasu zadzwonił do swojej szefowej, która przyjmowała mieszkankę, aby zdobyć trochę informacji o nowej osobie, która przybyła w skromne progi planetarnego ośrodka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s